Szukaj:Słowo(a): Jak rosną kwiaty w pani ogródku
1
Drogie Panie, bardzo dziękuje za miłe słowa
Teraz codziennie robie rundkę po ogrodzie i zbieram nasiona liliowców z moich najciekawszych krzyżówek - liczę, że uda mi się uzyskać w przyszłym roku minimum 300 -400 siewek, a przy takiej liczbie jest duża szansna na rośliny o naprawde pięknych kwiatach
W przyszłym sezonie zakwitnie (mam nadzieję...) kolejne kilkadziesiąt ciekawych odmian oraz dodatkowo ponad 50 moich siewek. Będzie co oglądać
Aniu, zawsze warto wygospodarować miejsce dla kilku liliowców - te rośliny nie wymagają prawie opieki a za gościnę odwdzięczają się masą kwiatów.
Stella d'Oro to kapitalna miniaturka rozwijająca kwiaty systematycznie od czerwca aż do pierwszych mrozów. Jeśli pogoda dopisze to jest duża szansa na kwitnienie. Ja przed mrozami ścinam pędy kwiatowe do wazonu - tam cieszą oko przez następne dwa tygodnie
Te odmiany, które wymieniłaś nie wymagają dodatkowego zabezpieczenia na okres zimy - rosną bezproblemowo w każdych warunkach i z roku na rok rozrastają się w coraz to większe kępy.
Pozdrawiam serdecznie !!!
Przechadzał się własnie po ogrodzie przylegającym do diońskiej świątyni, gdy tuz przed pojawił się portal i wyszła z niego Ranadiel, prosto w rosnące tam konwalie.
A Nadobna Pani Bogata W Łaski zakrzyknął przerażony. Toć siostra Kilia głowę mi urwie, gdy swoje kwiaty podeptane zoba... w tym momencie z portalu wyszła druga elfka. Aj aj zamlaskał tylko.
Odwrócił się do elfek.
Może Pani Matka Kochająca spojrzy na mnie łaskawie i bez głowy pozwoli mi żyć powiedział grobowym głosem, ale zaraz uśmiechnął sie serdecznie. Zmarszczył lekko brwi, gdy w drugiej z elfek rozpoznał Vrisę, ale zaraz uśmiech powrócił na jego usta.
Witam panienki, nie żebym się was nie spodziewał. A skoro już w ogrodzie jesteśmy, to może tutaj zostańmy i o sprawie, co was sprowadza, porozmawiajmy.
Buchnęło majem, wszystko się zieleni,
rozkwitły barwnie bzy i tulipany,
na wiosnę trzeba krawężniki bielić,
po plantach płyną w ramion splotach parki,
huśtawki w chmury lecą rozbujane,
asfalt połatać, czy funduszy starczy?

Grosz od każdego może by wystarczył,
z zazdrości Unia mogłaby zzielenieć,
patriotyzmem Państwo rozbujane
sadzi na skwerach modre tulipany,
spacer umilą przez pobliskie parki,
gdzie kasztanowca kwiat blaskiem się bieli

A gdy już drzewka w ogrodzie pobielisz,
obrodzi jabłoń, dla wszystkich wystarczy,
życie przedłużą wszechobecne Parki,
zauroczone śródmiejską zielenią
i panem, który czule tuli panią,
dusza radosna, miłością bujana

Wiosenne słońce wzmaga rozbujanie,
przed latem czas już sumienia wybielić,
a czerwień zmysłów skrytą w tulipany
zapałki błyskiem rozniecić wystarczy,
by skonsumować w trawiastej zieleni,
londyńskich dobrze utrzymanych parków

Het na obczyźnie zasmucone parki,
na widok funta wnętrze rozbujane,
twarze coś dziwnej nabrały zieleni,
łezki sczerniałej nie da się wybielić,
wrócić na łono rodziny wystarczy,
gdzie wielobarwne rosną tulipany

Przyjedzie z saksów znów przytuli panią,
dłoń w dłoń podrepczą do znanego parku,
do afirmacji myśli to wystarczy
i tak w afekcie wspólnie rozbujani,
smoking oczyścić i suknię wybielić
w stronę ołtarza co stoi w zieleni

Wwyblaknie z czasem soczystość zieleni
na zdjęciu –nadal w dłoni tulipany.

Nie wszystko w życiu można dziś wybielić
zadumę nosząc w kieszeni do parku.

Pod stosem liści leży rozbujane
sumienie biedne i to już wystarczy...
*~*Bajka o RÓŻY*~*

Zasadził dziadek RÓŻĘ w ogrodzie
Inny kwiat rosnąć w nim nie był godzien.
Wyrosła RÓŻA smukła i duża,
Gotowa wszystko wonią odurzać,
Okryta cała liści przepychem,
Zwieńczona ciemno-krwawym kielichem,
Co się do słońca wdzięcznie otworzył.
Dziadek w zachwycie rzekł: Jam cię stworzył,
Swoim talentem uczynił piękną,
Przy tobie inne RÓŻE ...???... wymiękną !
(Tu mógłbym zwieńczyć wątek tematu,
Niestety dziadek zapragnął światu
Zaprezentować swą piękną RÓŻĘ,
Skoro mam powód - wątek przedłużę).
Przesadził dziadek RÓŻĘ z ogrodu
(Ze wzmiankowanych wyżej powodów)
Do parku, po czym w krzakach ukryty
Jął obserwować Świata zachwyty.
Wpierw nikt z przechodniów nie dostrzegł RÓŻY.
A to ci ślepcy - dziad się oburzył,
Lecz czekał dalej aż kwiat ujrzała
Pani, co z pieskiem spacerowała.
Ta rozpłynęła się w swych zachwytach,
Za to jej piesek - skarlały brytan
Nogę swą RÓŻY uniósł w salucie,
Oddał honory, a potem uciekł.
Nim dziadek wyrwał się z osłupienia
- Świat jakoś RÓŻY nie chciał doceniać -
Zdeptała RÓŻĘ dzieci gromada
(Tędy gonitwy tor im przypadał)
Przebiegły szybko - jak gromu mgnienie,
Z RÓŻY zostało tylko wspomnienie.
Jakiś jegomość z ławki pobliskiej
Rzekł:Brak tej RÓŻY - dla parku - zyskiem
Zresztą, mężowie oraz niewiasty,
Większość RÓŻ tutaj to zwykłe chwasty
Trzeba by przejrzeć owych RÓŻ dużo
By znaleźć RÓŻĘ, która jest RÓŻĄ
To koniec bajki, z worka banałów
Wyciągam truizm - zamiast morału:
Świat, choć z nadzieją w krzakach się skrywasz,
Nie zadowoli twych oczekiwań.
[b]*~*Bajka o RÓŻY*~* [/b]
Zasadził dziadek RÓŻĘ w ogrodzie
Inny kwiat rosnąć w nim nie był godzien.
Wyrosła RÓŻA smukła i duża,
Gotowa wszystko wonią odurzać,
Okryta cała liści przepychem,
Zwieńczona ciemno-krwawym kielichem,
Co się do słońca wdzięcznie otworzył.
Dziadek w zachwycie rzekł: Jam cię stworzył,
Swoim talentem uczynił piękną,
Przy tobie inne RÓŻE ...???... wymiękną !
(Tu mógłbym zwieńczyć wątek tematu,
Niestety dziadek zapragnął światu
Zaprezentować swą piękną RÓŻĘ,
Skoro mam powód - wątek przedłużę).
Przesadził dziadek RÓŻĘ z ogrodu
(Ze wzmiankowanych wyżej powodów)
Do parku, po czym w krzakach ukryty
Jął obserwować Świata zachwyty.
Wpierw nikt z przechodniów nie dostrzegł RÓŻY.
A to ci ślepcy - dziad się oburzył,
Lecz czekał dalej aż kwiat ujrzała
Pani, co z pieskiem spacerowała.
Ta rozpłynęła się w swych zachwytach,
Za to jej piesek - skarlały brytan
Nogę swą RÓŻY uniósł w salucie,
Oddał honory, a potem uciekł.
Nim dziadek wyrwał się z osłupienia
- Świat jakoś RÓŻY nie chciał doceniać -
Zdeptała RÓŻĘ dzieci gromada
(Tędy gonitwy tor im przypadał)
Przebiegły szybko - jak gromu mgnienie,
Z RÓŻY zostało tylko wspomnienie.
Jakiś jegomość z ławki pobliskiej
Rzekł:Brak tej RÓŻY - dla parku - zyskiem
Zresztą, mężowie oraz niewiasty,
Większość RÓŻ tutaj to zwykłe chwasty
Trzeba by przejrzeć owych RÓŻ dużo
By znaleźć RÓŻĘ, która jest RÓŻĄ
To koniec bajki, z worka banałów
Wyciągam truizm - zamiast morału:
Świat, choć z nadzieją w krzakach się skrywasz,
Nie zadowoli twych oczekiwań.

[IMG]http://images20.foto...b244m.jpg[/IMG]

Z paczuszki Henia

Pazik

Bajka o RÓŻY

Zasadził dziadek RÓŻĘ w ogrodzie
Inny kwiat rosnąć w nim nie był godzien.
Wyrosła RÓŻA smukła i duża,
Gotowa wszystko wonią odurzać,
Okryta cała liści przepychem,
Zwieńczona ciemno-krwawym kielichem,
Co się do słońca wdzięcznie otworzył.
Dziadek w zachwycie rzekł: Jam cię stworzył,
Swoim talentem uczynił piękną,
Przy tobie inne RÓŻE ...???... wymiękną !
(Tu mógłbym zwieńczyć wątek tematu,
Niestety dziadek zapragnął światu
Zaprezentować swą piękną RÓŻĘ,
Skoro mam powód - wątek przedłużę).
Przesadził dziadek RÓŻĘ z ogrodu
(Ze wzmiankowanych wyżej powodów)
Do parku, po czym w krzakach ukryty
Jął obserwować Świata zachwyty.
Wpierw nikt z przechodniów nie dostrzegł RÓŻY.
A to ci ślepcy - dziad się oburzył,
Lecz czekał dalej aż kwiat ujrzała
Pani, co z pieskiem spacerowała.
Ta rozpłynęła się w swych zachwytach,
Za to jej piesek - skarlały brytan
Nogę swą RÓŻY uniósł w salucie,
Oddał honory, a potem uciekł.
Nim dziadek wyrwał się z osłupienia
- Świat jakoś RÓŻY nie chciał doceniać -
Zdeptała RÓŻĘ dzieci gromada
(Tędy gonitwy tor im przypadał)
Przebiegły szybko - jak gromu mgnienie,
Z RÓŻY zostało tylko wspomnienie.
Jakiś jegomość z ławki pobliskiej
Rzekł:Brak tej RÓŻY - dla parku - zyskiem
Zresztą, mężowie oraz niewiasty,
Większość RÓŻ tutaj to zwykłe chwasty
Trzeba by przejrzeć owych RÓŻ dużo
By znaleźć RÓŻĘ, która jest RÓŻĄ
To koniec bajki, z worka banałów
Wyciągam truizm - zamiast morału:
Świat, choć z nadzieją w krzakach się skrywasz,
Nie zadowoli twych oczekiwań.
1
A to większe kawałki ogródka, żeby było trochę widać, gdzie rosną roślinki z fotek "makro":

za plotem ogród sąsiadki (symaptyczne tło)


rozmaitości


różanecznikowy zakątek


cienisty zakątek (też tu zaczynają pojawiać się różaneczniki)


Ale też jeszcze..kilka "makro" pt.: majowo - bzowo..

najstarszy z bzów, po poprzednich gospodarzach. niestety głowny pień (o obwodzie ok 50 cm wyłamał się zimą, bo był spróchniały. została jednak odnoga.
kwiaty pojedyńcze, bordowe


rośnie w donicy, przed domem. miał być jasno-lila, jak stare bzy. i jest, ale przy tym ma podwójne kwiaty, o czym nie było mowy na reklamówce.


bez wegierski


biały podwójny, od Pani Sąsiadki. ma dwa latka i drugi raz kwitnie, o nieco płaskiej koronie.


łacoaty, już go tu kiedyś pokazywałam


bez Palbin, ten jest "na nóżce", drugi jest w formie normalnego krzewu.


bardzo ciemny i podwójny, chyba taki sam jak ten najstarszy w ogródku ale ma dopiero 3 lata. "pilnuje" wejściowej furtki.


a to jego kolega, tyle że biały, podwójny. "pilnuje" furki z drugiej strony. ma wysmukłą koronę.
*~*Bajka o RÓŻY*~*

Zasadził dziadek RÓŻĘ w ogrodzie
Inny kwiat rosnąć w nim nie był godzien.
Wyrosła RÓŻA smukła i duża,
Gotowa wszystko wonią odurzać,
Okryta cała liści przepychem,
Zwieńczona ciemno-krwawym kielichem,
Co się do słońca wdzięcznie otworzył.
Dziadek w zachwycie rzekł: Jam cię stworzył,
Swoim talentem uczynił piękną,
Przy tobie inne RÓŻE ...???... wymiękną !
(Tu mógłbym zwieńczyć wątek tematu,
Niestety dziadek zapragnął światu
Zaprezentować swą piękną RÓŻĘ,
Skoro mam powód - wątek przedłużę).
Przesadził dziadek RÓŻĘ z ogrodu
(Ze wzmiankowanych wyżej powodów)
Do parku, po czym w krzakach ukryty
Jął obserwować Świata zachwyty.
Wpierw nikt z przechodniów nie dostrzegł RÓŻY.
A to ci ślepcy - dziad się oburzył,
Lecz czekał dalej aż kwiat ujrzała
Pani, co z pieskiem spacerowała.
Ta rozpłynęła się w swych zachwytach,
Za to jej piesek - skarlały brytan
Nogę swą RÓŻY uniósł w salucie,
Oddał honory, a potem uciekł.
Nim dziadek wyrwał się z osłupienia
- Świat jakoś RÓŻY nie chciał doceniać -
Zdeptała RÓŻĘ dzieci gromada
(Tędy gonitwy tor im przypadał)
Przebiegły szybko - jak gromu mgnienie,
Z RÓŻY zostało tylko wspomnienie.
Jakiś jegomość z ławki pobliskiej
Rzekł:Brak tej RÓŻY - dla parku - zyskiem
Zresztą, mężowie oraz niewiasty,
Większość RÓŻ tutaj to zwykłe chwasty
Trzeba by przejrzeć owych RÓŻ dużo
By znaleźć RÓŻĘ, która jest RÓŻĄ
To koniec bajki, z worka banałów
Wyciągam truizm - zamiast morału:
Świat, choć z nadzieją w krzakach się skrywasz,
Nie zadowoli twych oczekiwań.


ze strony:
http://www.zosia.piasta.pl/roza.html
Skręcfaj się teraz mia,bo jak nadejdzie wiosna nie będziesz miała czasu na zazdrość! Wtedy do roboty i tak myślę,że za 2-3 lata możesz mieć bardzo podobny efekt.Wszystko zależy od tego jakie rośliny posadzisz,podglądaj tu i tam aż coś znajdziesz.

Witam słonecznie

Ula :lol:
Cieszę się ,że macie przyjemność bywania w moim ogrodzie.Na szczęście , nie grozi zmęczenie!!- ogród jest mały.
Poszukam nazw moich azalii,podam strony gdzie można porównać wielkości,kolory i czym się kierować.
Najlepiej rosną i wyglądają w grupach,ale trzeba dobrać kolorami i wysokością .A , że kwitną o różnych porach ,to można mieć azalie przez dłuższy czas.
W pieknej krasie.
Ta biała to albo Persil, albo Schneegold- mogę mylić,-nie mam wglądu do albumu foto w tej chwili.

pora sprzyja planowaniu!!!

OOOOooo słoneczko mi zagląda :lol:

pozdrawiam Jovanka :lol:



No witam Jovanko))
Mam dwie azalie, niestety nie pachna ( Rene Damore i jakas japonska hybrida) Sa moim oczkiem w głowie.Załozyłam sobie, ze azalii nasadze wiecej i jesli mi podpowiesz , które rosna w jakim czasie i do tego pachna , to wielkie dzieki. Kazda sugestia mile widziana ))

Szukam azalii mocno wybarwionej, pomaranczowej o bardzo duzej ilosci kwiatów. Widziałam taka w ogrodzie . Dech mi zaparło , zapytałam włascicielke ogrodka jaka to odmiana, niestety pani nic mi o nazwie nie potrafiła powiedziec . Podała mi jednak szkółke, w ktorej lata temu ja zakupiła. (kieleckie)Cudna , z daleka mocny akcent , kwiatów tak duzo , ze nie widac było gałazek ani listków;( jako soliter bym ja posadziła, absolutnie nie w grupie) Wydaje sie ze to 'gibraltar', ale nie jestem pewna ( bez aparatu nigdy nie wybiore sie ;-)

Pozdrawiam UlaR
Skoro ciągle się narzeka na tym forum, dzisiaj zadałam sobie troche trudu by napisać parę słów, co się zmieniło od zeszłego roku na naszym Osiedlu. W porównaniu z rokiem ubiegłym Żabianka nareszcie zaczyna jakoś wyglądać. Idąc sobie uliczkami, zauważyłam parę nowych posadzonych drzewek. Niegdyś szare bloki, dzisiaj ocieplone i pomalowane w miarę sensownym kolorem wtopiły się w zieleń i tworzą całkiem porządny widok. Nowe ławeczki, kawałek ułożonego chodnika przy skm, grafitti pod tunelem zasłaniające buchomazy. Balkony tonące w kolorowych kwiatach. (Nie)Zwykli mieszkańcy tworzący przy klatkach malutkie kolorowe ogródki - i chwała im za to. Panowie koszący i grabiący "trawę".
Coś się zmieniło. I to na lepsze. Owszem przydałoby się więcej. Jednak liczę na to, że z czasem zobaczę w kwietnikach tak jak kiedyś rosły róże oraz posadzone nowe drzewa (których tak bardzo brakuje). Marzy mi się naprzeciwko 18tki w miejscu dawniejszego placu zabaw mały park z iglakami, skalniakami, różnymi kolorowymi krzewami. Takie mini miejsce, które cieszyłoby oczy każdego. Może kiedyś się spełni Nasze Osiedle ma wspaniałe możliwości do tworzenia takich pięknych miejsc. Aż się tylko prosi o zaprojektowanie zieleni. I już nikt nie będzie zarzucał, że to szare, brzydkie, zwykłe blokowisko. Bo może być to blokowisko piękne, przyjemne, bezpieczne. Na którym kazdy będzie chciał mieszkać.


Dobrze że się rozmawia.Tylko te posty takie odległe?! Być może i nie aktualne.Z nowości to nowi członkowie spółdzielni na własne życzeni,członkowie ZARZĄDU w ilości 3 osoby. Czy my jesteśmy spółdzielnią nowo budującą zasoby mieszkaniowe?A może tylko dla nowych członków zarządu?A może to jest zakrywka do handlu mieszkań dla kierownictwa?Może jaśniej o przyczynach zostania członkami spółdzielni na własne życzenie. Członkowie rady?????co Wy na takie zagrywki???!!Szelmostwo z was wali i głupota???!!! Proszę się odnieś do tych informacji.Panie Stefańczyk,jak to się ma spraw podległych Panu?
Skoro ciągle się narzeka na tym forum, dzisiaj zadałam sobie troche trudu by napisać parę słów, co się zmieniło od zeszłego roku na naszym Osiedlu. W porównaniu z rokiem ubiegłym Żabianka nareszcie zaczyna jakoś wyglądać. Idąc sobie uliczkami, zauważyłam parę nowych posadzonych drzewek. Niegdyś szare bloki, dzisiaj ocieplone i pomalowane w miarę sensownym kolorem wtopiły się w zieleń i tworzą całkiem porządny widok. Nowe ławeczki, kawałek ułożonego chodnika przy skm, grafitti pod tunelem zasłaniające buchomazy. Balkony tonące w kolorowych kwiatach. (Nie)Zwykli mieszkańcy tworzący przy klatkach malutkie kolorowe ogródki - i chwała im za to. Panowie koszący i grabiący "trawę".
Coś się zmieniło. I to na lepsze. Owszem przydałoby się więcej. Jednak liczę na to, że z czasem zobaczę w kwietnikach tak jak kiedyś rosły róże oraz posadzone nowe drzewa (których tak bardzo brakuje). Marzy mi się naprzeciwko 18tki w miejscu dawniejszego placu zabaw mały park z iglakami, skalniakami, różnymi kolorowymi krzewami. Takie mini miejsce, które cieszyłoby oczy każdego. Może kiedyś się spełni Nasze Osiedle ma wspaniałe możliwości do tworzenia takich pięknych miejsc. Aż się tylko prosi o zaprojektowanie zieleni. I już nikt nie będzie zarzucał, że to szare, brzydkie, zwykłe blokowisko. Bo może być to blokowisko piękne, przyjemne, bezpieczne. Na którym kazdy będzie chciał mieszkać.


Dobrze że się rozmawia.Tylko te posty takie odległe?! Być może i nie aktualne.Z nowości to nowi członkowie spółdzielni na własne życzeni,członkowie ZARZĄDU w ilości 3 osoby. Czy my jesteśmy spółdzielnią nowo budującą zasoby mieszkaniowe?A może tylko dla nowych członków zarządu?A może to jest zakrywka do handlu mieszkań dla kierownictwa?Może jaśniej o przyczynach zostania członkami spółdzielni na własne życzenie. Członkowie rady?????co Wy na takie zagrywki???!!Szelmostwo z was wali i głupota???!!! Proszę się odnieś do tych informacji.Panie Stefańczyk,jak to się ma spraw podległych Panu?
Odpisał w gazecie zabiankowej za nasze finanse reportarz.Była "konferencja"?Jaka?Chyba nie z takim nieudacznikiem budowlanym.Obecnie przewodnik grupy.Kto potrafi rozpoznać z zdjęcia tego biznes-mana? Napiszcie na tym forum o tym gagadtku.Biedny to nie jest.Rozdaje nawet samochody.Czekam na wieści .Posiłkowanie się w "nazwie" za-cą przewodnika to śmiech.Pisze to wszystko milutki ,przywołany darcio.Euro-... ty wiesz ile telefonów nadawał miły brodasek do Ciebie Barbaq???Pisać to Tato umieł Ty jesteś "O".
1
Bajka o miłości
1
Byliście może kiedy w Ogrodzie Miłości,
co otwarty jest zimą i latem?
Są tam klomby i palmy cudownej piękności -
ubodzy zaglądają przez kratę.
2
Kwiaty rosną w nim prędzej i kwitną wspanialej,
- bzy bez wiatru kołyszą się blade -
białe posągi jęczą w głębi mrocznych alej,
kwiat tytoniu śpiewa serenadę.
3
Nad bramą pnapis:
"Wchodźcie, serca wasze wnoście,
kochajcie się miłością wolną,
lecz pamiętajcie o tym,
że z tym samym gościom
po raz drugi wejść tu nie wolno.
4
Każda para ma prawo pozostać dzień cały,
zapóźnionych strażnik wygna i wykrzyczy,
kwiaty prosimy zrywać,
by piękniej wzrastały,
psy należy prowadzić na smyczy."
5
Księżniczka Gołąbella
Z księciem Fujarysem
weszll w bramę owego ogrodu.
Ona rzekła:
"Zemdleję. Siądźmy pod tym cisem...
- Serce taje mi jak porcja lodów...
6
Widzę wszystko inaczej. Putrójnie. Od środka -
Nie wiedziałam, że masz rysy tak piękne.
Ach, czuję, że się staję niewymownie słodka...
Słabnę dziwnie, zinam się, mięknę..."
7
"A ja znów — rzekł Fujarys — czuję się ze spiżu.
Mam bicepsy jak głowy baranie,
Krew moją wzburzył zapach narcyzów w pobliżu...
Zaduszę cię w uścisku..." —
"0 panie..."
8
l pięknieli, i rośli, patr/.ąc w siebie /. pod/.iw^em, sycząc w ty^lu niilosnej alchemii — aż noc spadła — i kwiaty szare, bure i siwe jęły dr/.cmac w srcbr/.vslej anemii...
9
Strażnik dzwonił.
Więc wyszli, ramionami objęci.
strażnikowi coś dali na piwo —
i szli drogą ku miastu,
uroczyści i święci,
wiódł w ciemności szczęśliwy szczęśliwą.
10
"Czy ci pióra beretu tak ciążą na karku?
Czemu milczysz? Czy kochasz? Nie kłamiesz?
Mów jeszcze o miłości,
jak poprzednio w tym parku...
No, weźże mnie mocniej pod ramię!
11
Gdzie oczy twoje groźne jak huragan złoty?
Czemu wygląd masz godzien litości?"
-"Dajże mi święty spokój!
Myślę o przyszłości.
Czas już wziąć się do jakiej roboty.
12
Ty byś chciała żyć tylko różami i miodem! —
Ja, choć książę, biorę życie realniej.
Pomyśl, zamiast oglądać się za tym ogrodem,
Jak sobie urządzimy jadalnię."
13
Księżyc z mgły wyrąbuje domy, baszty, mury
i dywany przewieszone przez ganki,
- "CO się stało ze światem?
jakiż obcy, ponury -
Gdzie są oczy, moje oczy kochanki?"
14
"Cóż robić! Mur jest murem, a trawa jest trawą -
Żyć wśród bajki -
ach, któż by nie wolał!
Lecz życie, moje dziecko, nie jest żądną zabawą.
Masz! i ząb mnie w dodatku rozbolał!"
15
Drogą przejeżdża rycerz w spuszczonej przyłbicy;
rumak broczy w księżycowej światłości.
Księżniczka drży -
podbiega rzutem błyskawicy:
"Bierz mnie panie! i jedźmy do Ogrodu Miłości!"

Maria Pawlikowska - Jasnorzewska
"Kobieta Współczesna" 1929 nr 13
Lezy sobie gosciu na plazy, podchodza do niego jakies ekstra laseczki w strojach bikini i jedna mowi:
- jak puscisz baka, to sciagamy staniki.
Gosc zdziwiony troszke, niemniej baka sprzedal. Dziewczyny zgodnie z umowa sciagnely staniki. Pojawila sie nastepna propozycja:
- jak jeszcze raz puscisz baka, to sciagamy majtki.
Gosc: prrrruuuuuukkk.
- a teraz jak puscisz serie bakow, to bedziesz mógl nas podotykac.
No to gosciu: prrruk, prrrruuuuuuk, brrrrruk, pruk, pierrrrrd i nagle
slyszy:
- Kowalski, *****, nie dosc, ze spicie na zebraniu, to jeszcze pierdzicie!!!

Ekstremalnie piękna babeczka rzuciła studia i postanowiła zostać bogata. Dość szybko znalazła sobie bogatego i napalonego siedemdziesięciopięcioletniego staruszka, planując zerżnąć go na śmierć zaraz podczas nocy poślubnej.
Uroczystości ślubne i bankiet poszły doskonale, pomimo półwiecznej różnicy wieku. Podczas pierwszej nocy miesiąca miodowego rozebrała się i czekała rozkosznie w łóżku aż małżonek wyjdzie z łazienki. Kiedy się pojawił, nie miał na sobie nic za wyjątkiem kondona skrywającego 30 centymetrowej erekcję. Niósł ze sobą zatyczki do uszu a na nosie miał klamrę do bielizny. Przestraszona że coś jest nie tak, zapytała:
- A to po co ci te gadżety?!
Na to dziadek odpowiedział:
- Są dwie rzeczy, których nie mogę znieść. Brzmienia kobiecego krzyku oraz smrodu palonej gumy.

Międzynarodowa wycieczka przyjeżdża pod największy wodospad na świecie:
- ....ooo my God, it's wonderfuuuuul.....
- ....ooo main Gott, das ist wuuuuunderbar....
- ....gospodin, eto priekrasnoooojeee...
- ....ooo *****, ja pierdoooooleeee...

Nowy ksiadz byl spiety jak prowadzil swoja pierwsza msze w parafi wiec prosil koscielnego zeby mogl do swietej wody dolozyc kilka kropelek wodki zeby sie rozluznic. I tak sie stalo. Na drugiej mszy zrobil tak samo i czul sie tak dobrze a nawet lepiej jak na pierwszej mszy, ale jak wrocil do pokoju znalazl list:
Drogi bracie
- Nastepnym razem dolóz kropelki wodki do wody, a nie kropelki wody do wodki;
- Krzyz trzeba nazwac po imieniu a nie to "duze T"
- Nie wolno na Judasz mowic "ten s****ysyn"
- Na krzyzu jest Jezus a nie Czegewara
- Jest 10 przekazan a nie 12;
- Jest 12 apostolów a nie 10;
- Ci co zgrzeszyli ida do piekla, a nie w ****u;
- Inicjatywa aby ludze klaskali byla imponujaca ale tanczyc makarene i robic "pociag" to przesada;
- Oplatki sa dla wiernych a nie deserem do wina;
- Pamietaj ze msza trwa godzine a nie dwie polowki po 45 minut;
- Ten obok w "czerwonej sukni" to nie byl transwestyta, to bylem ja!

Piosenka Bin Ladena: Wsiąść do Boeinga byle jakiego, nie dbać o bagaż, nie dbać o bilet, ściskając w ręku granat zielony, patrzeć jak wszystko zostaje w pyle.

Pewnego razu profesor opowiadal nam taka historie swojego kumpla

A dzialo sie to na studiach. Byl tam taki skurczybyk co wszystkich udupial ale nie za wiedze lecz za wyglad (dlugie wlosy, jak ktos przyjdzie na kolokwium w czyms innym niz eleganckie ubranie).

No i kumpel tego mojego profesora przyszedl wlasnie w "normalnym ubraiu", dlugie wlosy na to kolokwium.

Profesor widzac go wywala jego indeks przez okno (jeden z jego zwyczajow) a gosciu odpowiada
- Co kurwaa ?!?! przenosi egzamin na swierze powietrze ?! - i wzial wszystkie dokumenty z biurka i wywalil przez okno

Na drugi dzien juz go nie bylo przepisal sie gdzies

Przychodzi facet do burdelu i mowi:
- Dziendobry. Chcialbym wynajac panienke, wyglad nie wazny, byleby byla w ciazy.
Burdelmama zaskoczona, no ale coz. "nasz klijent nasz pan"
-Zapraszam pana do pokoju nr 12.
Klijent wchodzi do pokoju tam lezy naga panna w ciazy.
Chlop podchodzi bez slowa, wklada jej rece w wiadome miejsce i zaczyna grzebac, przekrecac i ogolnie rozne dziwne rzeczy.
W koncu panienka nie wytrzymuje i mowi:
- Panie co pan tam robisz?
- jak to co?! Dupcie ustawiam
----

Jak wiadomo pani pyta dzieci co ułożyły, zgłasza się Grzesio i mówi:
- Guliwer bawił się z LILIputami
- No, może być - odpowiada pani - Kto następny?

Zgłasza się Małgosia i mówi:
- W ogrodzie rósł piękny kwiat LILIi.
- Bardzo ładnie Małgosiu, kto następny?

Zgłasza się Jasiu i mówi:
- Mój tata wstąpił do partii...

Jasio się patrzy na panią, pani na Jasia i wkońcu nauczycielka się pyta:
- Gdzie tu masz zwrot LILI?

A Jasio:
- ... ale na drugi dzień go wypie*doLILI

----------
Ułożyła głowę na prostym, drewnianym stole akurat w miejscu slonecznej plamy wpadajacej wraz z morską bryza do niewielkiej izby. W powietrzu unosił się zapach wiszących pod powałą suszonych ziół. Liczne półeczki, były pozastawiane przez różne słoiki i pojemniczki. Drzwi na zewnątrz były otwarte, od samego progu wzdłuż ścieżki rosły zioła i kwiaty. Drugie drzwi prowadziły do sypialni, widoczny był brzeg łóżka i półka, na której rzędem stały książki.
Po drugiej stronie stołu stała kobieta i w milczeniu obierała ziemniaki. Drobne dłonie były pomarszczone i zniszczone pracą w ogrodzie. Siwe, ale wciąż bujne włosy zwisały wzdłuż ramienia splecione w warkocz, jeszcze gdzieniegdzie dało się dojrzeć ciemny kosmyk. Gdy patrzyło się twarz kobiety, było się pewnym, że jeszcze kilkanaście lat temu, musiała być naprawdę piękna, zresztą teraz też na swój sposób była. Z tymi orzechowymi oczami, zdałoby się przez cały czas figlarnie zmrużonymi i prostym noskiem, tylko usta straciły swój dawny powab.
Naria lubiła tak siedzieć obserwując pania Airę, ale dzisiaj kręciła się niespokojnie i nie mogła znaleźć dla siebie odpowiedniej pozycji, co chwilę zerkała po oknach i w otwarte drzwi. Drgnęła, gdy pani Aira się odezwała nie przerywając obierania ziemniaków:
- Nie opowiedziałaś mi, jak było w Dion - nie było tonie głosu reprymendy, ale może ponaglenie. Jak w głosie odpytującego nauczyciela.
Dziewczyna podrapała nerwowo deski stołu.
- Znaczy... - odetchneła głębiej i spojrzała na kobietę. - Czy to prawda, że tak naprawdę nie jestem Naria, a Rianna?
- A skąd taki pomysł? - spytała z uśmiechem opiekunka.
- Byłam w Dion... I tam były osoby, które powiedziały, że mnie znają i że jestem Rianna... - zerknęła uważnie na panią Airę.
- Każdy jest tym kim chce Nario...
- A co jeżeli - wpadła jej w słowo dziewczyna. - Ktoś nie pokazał mi możliwości bycia kimś innym?
Starsza kobieta zmarszczyła brwi, Naria zaraz spuściła spojrzenie.
- Przepraszam - mruknęła skruszona.
Aira odłożyła na bok ziemniaka i nóz do obierania. Spojrzała uważnie na podopieczną.
- Chciałabyś być kimś innym? Tą Rianną?
- Nie wiem... - szepnęła i zaraz westchnęła. - Poznałam tam w Dion pewnego mężczyzne, który ma na imię tak jak jeden z moich kotów, znaczy Orian. Myślałam, że przyjdzie ze mną, ale jednak nie przyszedł, a mi się już twoje lekarstwo skończyło i nie mogłam czekać. Swoją drogą jego chyba też dręczą koszmary, bo poprosił mnie o troche twojego lekarstwa...
- Rozumiem - powiedziała odwracając się i sięgając po wiszący na ścianie czosnek. - Cóż może jeszcze się zjawi, a teraz jeżeli mogę cię prosić, żebys przyniosła nieco pietruszki z ogrodu. Będzie czym posypać ziemniaki...
Nie zdążyła dokończyć, a dziewczyna już była na zewnątrz.

Leżała na trawie wygrzewając się w słońcu po pysznym obiedzie. Nagle na jej twarz padł cień.
- Orian przesuń się, zasłaniasz mi słońce - mruknęła niezadowolona, ale cień się nie przesunął.
Otworzyła oczy i zmarszczyła brwi. Nad nią stał szeroko uśmiechnięty szaroniebieski kocur.
- Ach to ty... Ciekawa jestem gdzie żeś wywlukł mój naszyjnik, jak przyszedłeś poprzednim razem...
Kocur zdało się uśmiechnął sie nieco szerzej, co z drugiej strony wydawało się juz niemożliwe.
- Swoją drogą, może przynajmniej widziałeś Oriana? Nie mogę go nigdzie znaleźć. Jak zwykle przepadł, kiedy najbardziej go potrzebuję. Nie? Trudno a teraz znikaj Kaeda, bo nie chce mi sie patrzeć na twoja zakazaną mordę - fuknęła gniewnie.
Kocur o dziwo pobiegł i trzema susami usadowił się na pobliskim drzewie.
Zapowiadało się całkiem miłe po południe.
1
Zdjęcia, jak i rośliny na nich bajeczne (ćwiczę zachwyty , ale jak następnym razem o nich zapomnę, to proszę byś pamiętał, że Twoje zdjęcia i rośliny zawsze bardzo mi się podobają ) Zamieściłeś kilka cennych rad, myślę że niejednej osobie się przydadzą. A wracając do postu z przed kilku dni o podagryczniku, to niestety ten pstry też jest ekspansywny. Walkę wypowiedziałam mu kilka lat temu, a ten uparcie nie ma ochoty opuścić mojego ogrodu, chyba zrezygnuję z walki ekologicznej .



Sam też te zachwyty ćwiczę.

~Piwonio to nie Brunera. Trochę was jeszcze pomęczę dając dziś jeszcze 2 zdjęcia tego kwiatka, który...traktowany jest jak pospolity chwast. U mnie znalazł miejsce przy oczku ale trzeba nad nim panować.

~Danko tak jak pisze Daniela warto z azaliami, a nawet różanecznikami probować. Nie żałować natomiast wysiłku na przygotowanie gleby i stanowiska. Myślę że twój avatar świadczy o twoich dużych możliwościach Hart ducha i pewna fizyczna tężyzna mogą zdziałać cuda.
Fot1. Jeszcze raz azaliowy zakątek, tym razem azalie widoczne poprzez błękitną chmurę dwuletnich niezapominajek.


I do Mariusza jeszcze. Z nazwami damy radę. Gdybym zapomniał podpisać jakieś zdjęcie to mi przypominaj. Jedynie kilka czy kilkanaście z moich kilkuset roślin nie posiada swej nazwy gatunkowej. Z odmianami jest gorzej bo tutaj nawet fachowcy się gubią.
Jaskier o którego się pytasz nie jest mi znany. Nie znam pełnej nazwy gatunkowej czy odmiany. Obok natomiast jest dąbrówka rozłogowa (Ajuga reptans) odmiana 'Atropurpurea'. Obie rosliny ekspansywne (zwłaszcza jaskier) i trzeba im wybrać odpowiednie miejsca.

Fot.2 Bratków jak to pisałem nie sadzę na rabatach. Rosnąc w pojemnikach pozwalają lepiej dostrzec piękno ich kwiatów. Sesja zdjęciowa wygodnie na ławeczce. A co?


Na rabatach rosną i to b. dobrze ich antenaci czyli rozmaite gatunki fiołków tak jak ten na zdjęciu.
Fot.3 Fiołek zakwitł kilka dni temu.


Oczywiście nie widać ich na tym zdjęciu tel mojej głównej rabaty, która znowu pozbawiona jest koloru

Fot. 4 Rabata angielska


Za to inne cuda natury gdzieś tam porozrzucane są w różnych miejscach
Fot. 5 Orlik (pewnie mieszaniec)


Fot. 6 i jeszcze z bliska - orlik


Drugi zgrabny kwiatek rośnie przy oczku
Fot. 7. Irys syberyjski

Nieco dalej ale już w ogrodzie sąsiadki b. ciekawy tulipan. Starsza pani ma w ogrodzie właściwie tylko tulipany i lilie.

Fot. 8 Tulipan (nieznana mi odmiana)


Wracając do problemów Gosi z pstrym podagrycznikiem to porównałem jego moc z gajowcem żółtym, z którym przegrał walkę. Jednak posadziłem obie rośliny w kącie ogrodu i nie miały one dostępu do innych rabat.

I dwa zdjęcia kwiatka zagadki
Fot. 9 Poprzez liście funkii


Fot. 10 w zbliżeniu błękitny kwiatek wielkości niezapominajki.

>